Strona główna / Zdrowie / Choroby cywilizacyjne / Wpływ ekranów i elektroniki na rozwój chorób cywilizacyjnych

Wpływ ekranów i elektroniki na rozwój chorób cywilizacyjnych

Współczesny świat jest nierozerwalnie związany z elektroniką, która ułatwia życie, lecz niesie ze sobą poważne zagrożenia. Spędzanie długich godzin przed monitorami przyczynia się do gwałtownego wzrostu chorób cywilizacyjnych, takich jak wady wzroku, otyłość czy zaburzenia snu. W niniejszym artykule przyjrzymy się bliżej, w jaki sposób niebieskie światło i brak ruchu wpływają na nasze organizmy oraz jak zachować balans w cyfrowej rzeczywistości.

Cyfrowe zmęczenie wzroku i szkodliwe działanie niebieskiego światła

Cyfrowe zmęczenie wzroku, czy też Zespół Widzenia Komputerowego (CVS – Computer Vision Syndrome), to dziś, no wiesz, prawdziwa plaga cywilizacyjna, która dotyka nas, gdy zbyt długo patrzymy w ekrany. Objawia się nie tylko suchością, pieczeniem czy swędzeniem oczu, ale też zmęczeniem i bólami głowy. Dzieje się tak, bo gdy skupiamy się na monitorze, mrugamy znacznie rzadziej – nawet o połowę! To, no wiesz, sprawia, że film łzowy, który nawilża oczy, szybciej wyparowuje, a te stają się podrażnione. To naprawdę nieprzyjemne, prawda?

Ale to nie jedyne zagrożenie dla naszych oczu płynące z nadmiernego korzystania z elektroniki. Kluczowe jest też światło niebieskie (HEV – high-energy visible light), które w nadmiarze emitują nasze nowoczesne ekrany LED. To światło, o krótszej fali i większej energii, przenika do oka naprawdę głęboko. W przeciwieństwie do innych rodzajów promieniowania, HEV z łatwością omija naturalne filtry oka, uderzając w te wrażliwe komórki światłoczułe, które pozwalają nam widzieć.

Długotrwała ekspozycja na to światło może, niestety, uszkadzać te komórki, szczególnie w obszarze plamki żółtej. Plamka to kluczowy fragment siatkówki odpowiedzialny za ostre, precyzyjne widzenie – niezbędne do czytania czy rozpoznawania twarzy. Ciągłe bombardowanie jej niebieskim światłem zwiększa ryzyko rozwoju zwyrodnienia plamki żółtej (AMD – age-related macular degeneration). To poważna choroba, która, jak możesz sobie wyobrazić, może prowadzić do znacznego pogorszenia, a nawet utraty centralnego widzenia. Myślę, że to dość alarmujące, kiedy pomyślisz o tym, ile czasu spędzamy przed ekranami.

Wady postawy i bóle kręgosłupa wynikające z siedzącego trybu życia

No, to nie tylko nasze oczy cierpią, kiedy tak długo wpatrujemy się w te świecące ekrany, wiesz? Prawda, że całe nasze ciało dostaje po kościach, zwłaszcza nasz kręgosłup. Pomyśl tylko, ile godzin spędzamy, zgarbieni nad laptopem albo wpatrzeni w smartfon. To przecież nie jest naturalna pozycja dla człowieka, wcale. Kiedyś ludzie więcej się ruszali, a teraz? Siedzenie to nasza nowa norma, i to jest mega problem, bo nasze mięśnie i stawy po prostu nie są do tego stworzone, żeby tak bez przerwy trwać w bezruchu.

Weźmy na przykład taką „szyję smartfonową” albo, jak to się fachowo mówi,

A to samo, choć trochę inaczej, dzieje się z naszym odcinkiem lędźwiowym. Długie godziny w fotelu, często bez odpowiedniego podparcia dla naturalnej krzywizny, sprawiają, że krążki międzykręgowe cierpią, mięśnie brzucha i pleców słabną, i nagle pojawia się ten okropny ból w dole pleców. To często wynik tego, że nasze stanowisko pracy, nawet to domowe, wcale nie jest ergonomiczne (czyli dostosowane do naturalnych potrzeb i kształtów naszego ciała). Brakuje nam ruchu, a ta wszechobecna elektronika tylko nas w tym utwierdza, prowadząc do prawdziwych chorób cywilizacyjnych, które kiedyś były rzadkością, a dziś dotykają coraz młodszych osób.

Zaburzenia rytmu dobowego i problemy z bezsennością

Zaczynamy często dzień i kończymy go z ekranami, prawda? To stało się tak naturalne, że rzadko myślimy o tym, jak bardzo to wpływa na nasze ciała. Ale, widzisz, te wszystkie telefony, tablety czy komputery, zwłaszcza wieczorem, mogą naprawdę namieszać w czymś bardzo ważnym – naszym rytmie dobowym (takim wewnętrznym zegarze, co mówi, kiedy spać, a kiedy być aktywnym).

Chodzi głównie o niebieskie światło (to takie, które ekrany emitują w dużej ilości). Kiedy zapada zmrok, nasz mózg normalnie dostaje sygnał, żeby zacząć produkować melatoninę (to taki hormon, co pomaga nam zasnąć i czuć się sennym). Ale, no właśnie, jeśli przed snem wpatrujemy się w ekran, to niebieskie światło „oszukuje” mózg. Myśli on, że nadal jest dzień! I co wtedy? Wytwarzanie melatoniny jest hamowane. Po prostu nie dostajemy tej naturalnej pomocy w zaśnięciu, um.

To naprawdę mocno zaburza nasz wewnętrzny zegar. Zamiast czuć się naturalnie zmęczonym, leżymy w łóżku i przewracamy się z boku na bok. Taka chroniczna bezsenność, kiedy zasypianie staje się wyzwaniem dzień po dniu, to nic przyjemnego, co? A co gorsza, nawet jeśli w końcu zaśniemy, jakość tego snu często jest gorsza. Organizm potrzebuje głębokiego snu, żeby naprawdę się zregenerować – naprawić komórki, poukładać myśli, przygotować się na kolejny dzień. Kiedy ten proces jest zakłócony, jesteśmy bardziej zmęczeni, mniej odporni, po prostu czujemy się gorzej. No i to toruje drogę różnym chorobom cywilizacyjnym, które dziś tak często nas dopadają, wiesz. To takie błędne koło, z którego trudno wyjść. Czy czasem nie czujesz, że rano budzisz się zmęczony, nawet po wielu godzinach snu? To może być właśnie ten powód.

Wpływ mediów społecznościowych na zdrowie psychiczne i poziom stresu

Poza problemami ze snem, o których sobie mówiliśmy, nadmiar elektroniki naprawdę grzebie nam w głowie, wywołując takie psychologiczne choroby cywilizacyjne. Wiesz, jak to jest, kiedy telefon staje się taką przedłużoną ręką? To często prowadzi do czegoś, co nazywamy fonoholizmem (czyli po prostu uzależnieniem od telefonu). Czujesz wtedy, że musisz ciągle sprawdzać, co nowego, prawda?

I chyba każdy zna to uczucie, to FOMO (albo, jak to po polsku, strach przed przegapieniem czegoś ważnego). Ciągle widzisz te idealne życia w mediach, te imprezy, na których cię nie ma, i myślisz sobie: „Kurczę, może coś mnie omija!”. Ten ciągły strach i porównywanie się to takie naprawdę podstępne obciążenie dla naszej psychiki. Twoje ciało, jakby nigdy nic, reaguje na ten stres. Powoduje to wzrost poziomu kortyzolu, tego hormonu stresu, co może, um, no prowadzić do przewlekłych stanów lękowych.

Takie ciągłe przebodźcowanie cyfrowe, czyli po prostu za dużo informacji i bodźców z ekranów naraz, sprawia, że nasz mózg jest w ciągłej gotowości, nigdy nie odpoczywa. To jest wyczerpujące, no nie? Czujemy się wtedy niespokojni, rozdrażnieni, często po prostu przemęczeni psychicznie. To nie są takie sobie drobnostki, tylko poważne sprawy, które wpływają na nasze codzienne samopoczucie. Trzeba o tym pamiętać, bo to, jak używamy technologii, ma gigantyczny wpływ na to, jak się czujemy w środku.

Skuteczne metody profilaktyki i zasady cyfrowej higieny

Po tym, jak porozmawialiśmy o tym, jak media społecznościowe potrafią namieszać w głowach, chyba czas, żebyśmy zastanowili się, co tak naprawdę możemy zrobić, prawda? Bo wiesz, samo narzekanie na to nic nie zmieni. Dobrze jest mieć świadomość zagrożeń, ale jeszcze lepiej jest wiedzieć, jak aktywnie się przed nimi chronić. Przecież chodzi o nasze zdrowie i samopoczucie.

Więc, co z tymi naszymi oczami? Spędzamy godziny wpatrzeni w ekran, a potem dziwimy się, że bolą, swędzą, albo że gorzej widzimy. To tak, jakbyś przez cały dzień wpatrywał się w jeden punkt bez mrugania – zmęczenie murowane, no nie? Tu przyda się zasada 20-20-20. Polega ona na tym, żeby co 20 minut oderwać wzrok od ekranu na 20 sekund i popatrzeć na coś, co jest oddalone o jakieś 20 stóp (to mniej więcej 6 metrów). Takie proste, a tak pomaga zminimalizować cyfrowe zmęczenie oczu.

Ale to nie tylko oczy. Nasze całe ciało cierpi, kiedy siedzimy skuleni przed komputerem. Bolą plecy, kark, ramiona… No kto tego nie zna? Dlatego właśnie ergonomia stanowiska pracy jest tak superważna. Pomyśl o tym, czy ekran masz na wysokości wzroku, żeby nie musieć za bardzo pochylać głowy. Czy twoje stopy leżą płasko na podłodze, a kolana są pod kątem prostym? Klawiatura i myszka powinny być tak blisko, żebyś nie musiał wyciągać rąk.

I na koniec – idea cyfrowego detoksu. Brzmi poważnie, co nie? Ale tak naprawdę to po prostu świadome robienie sobie przerwy od elektroniki. Całkowite odcięcie na godzinę, dzień, a nawet cały weekend. Spróbuj kiedyś odłożyć telefon i po prostu pójść na spacer. Albo poczytać książkę, taką prawdziwą, z papieru. Czasem zdziwisz się, ile wolnego czasu nagle masz i jak bardzo możesz odpocząć, kiedy nie jesteś cały czas podłączony do sieci. To taka reset dla głowy.

Podsumowanie

Technologia jest wspaniałym narzędziem, ale jej nadużywanie prowadzi do poważnych konsekwencji zdrowotnych. Kluczem do zdrowia jest umiar oraz świadome korzystanie z urządzeń elektronicznych. Pamiętajmy o regularnych przerwach, aktywności fizycznej i ograniczeniu ekspozycji na ekrany przed snem. Tylko zachowując cyfrową równowagę, możemy skutecznie chronić się przed plagą chorób cywilizacyjnych i cieszyć się dobrą kondycją przez długie lata.

Tagi: